Tak jest dobrze i inne opowiadania

Kontrapunkty

Tak jest dobrze i inne opowiadania

Tak jest dobrze to sześć opowieści o życiu i śmierci, o miłości i jej braku.

O osiemdziesięcioletnim Gerdzie – Ślązaku, opętanym przez czarnych bogów, o żołnierzu.

O tym, co dzieje się, gdy człowiek budzi się ze snu i nic nie jest już takie, jak było.

O bezbronnej, obłej istocie, nieprzystającej do pięknego świata.

O życiu zwykłym, niskim i podłym – życiu pomiędzy szarymi blokami i ludźmi, którzy szydzą lub nie zauważają.

O tym, jak kobieta potrafi zmienić mężczyznę.

O podróży przez zimną Arktykę, w głąb własnej historii. O wyprawie w poszukiwaniu prawdy
i spokoju.

A wszystkie o tym samym: o człowieku.



  • [...] Twardoch konsekwentnie rysuje obraz świata pełnego rozpaczy i cierpienia, w którym nawet jeżeli ktoś się śmieje, to przez łzy. Jest w tych pesymistycznych wizjach coś magnetycznego. Jak u Cormaca McCarthy’ego, do którego Twardoch bezpośrednio nawiązuje w opowiadaniu tytułowym, a pośrednio – poprzez styl – w pozostałych. Piękno języka, którym posługuje się Twardoch, doskonale kontrastuje z okropieństwem świata, nadając lekturze wyjątkowy słodko-gorzki posmak.

  • [...] Smutnym podsumowaniem zbioru jest opowiadanie tytułowe, inspirowane twórczością Cormaca McCarthy’ego. To ucieczka od bólu i straty w przestrzeń dzikich polarnych terenów, gdzie rządzi przyroda, a noga człowieka stąpa tu jedynie z konieczności. Tundra jest metaforą zagubienia i wyjałowienia spowodowanego pustką po stracie bliskich, której nie da się niczym wypełnić.
    Tragicznym, zniewolonym i nieudacznym bohaterom autor, jako uwolnienie się od bagna codzienności, proponuje samobójstwo (nie tylko w tym opowiadaniu). To dekadencka wizja gnijącej przyszłości generacji Y, której Twardoch pozostawia tylko niewielki świetlik nadziei, marne złudzenia i poszarpane perspektywy. Dla niektórych ocena będzie zbyt surowa, dla innych okaże się efekciarskim „straszakiem”, zaś co bardziej cyniczni przyklasną z gorzkim uśmiechem. Jakkolwiek by nie było – lepiej uważać. Bo z pewnością nie jest zbyt dobrze.

  • Mówi się, że nie należy oceniać książek po okładce, jednak nie bądźmy naiwni – wszyscy to robią. Co więcej, do tej i tak płytkiej oceny dochodzi mniemanie, że im książka obszerniejsza, tym lepsza, bo przecież wszystkie wielkie dzieła to grube tomiszcza: Wojna i pokój, Nędznicy, że o W poszukiwaniu straconego czasu nawet nie wspomnę. Dlatego, gdy szukamy rozrywki na chociażby średnim poziomie – przecież nie samymi arcydziełami żyje człowiek – sięgamy po estetyczne, co najmniej czterystustronicowe wydania, które mają dostarczać nam uciechy przez kilka wieczorów.
    I tutaj pojawia się największy mankament nowej książki Szczepana Twardocha. Już w pierwszej chwili zauważamy, że ten zbiór opowiadań do najgrubszych nie należy, więc w duchu modlimy się o małą czcionkę. Po rozwarciu niewątpliwie pięknej i ciekawej okładki marzenia pryskają jak bańka mydlana, a my zostajemy dwustoma trzydziestoma trzema stronami tekstu zapisanego tak dużą czcionką, że w pierwszej chwili jesteśmy pewni, iż jest to książka z serii Duże litery. Właśnie przez to, gdy zabrałam się za czytanie tej pozycji, westchnęłam, pokręciłam głową i uśmiechnęłam się lekko pod nosem, licząc na to, że już niebawem wbiję kilka potężnych szpil w najczulsze punkty autora. Stało się zupełnie inaczej, gdyż od Tak jest dobrze oderwałam się dopiero po przeczytaniu listy patronów umieszczonej z tyłu okładki. [...]

  • Ludzie nie mają w sobie perfekcji, za dużo krzywizn, za dużo kudłów, za dużo brudu" – stwierdza z odrazą bohater jednego z opowiadań Szczepana Twardocha.
    I o tym właśnie jest ta książka – jak niewiele zostaje w człowieku, gdy odciąć go od sacrum, zredukować do worka kości, odebrać zdolność odróżniania dobrego od złego, i – co ważniejsze – właściwego między nimi wyboru. W historiach poniżonych, nieszczęśliwych oraz krzywdzących siebie i innych bohaterów Twardocha jest wściekłość i żal, jakich dawno nie widziałem w polskiej prozie. A literacki talent autora sprawia, że nawet gdy intryga jego opowieści wydaje się nieprawdopodobna, to bohaterowie są absolutnie prawdziwi – współczujemy im, kibicujemy, wraz z nimi ponosimy klęski. [...]

    Piotr Gociek, rp.pl
  • Nie będę silił się na oryginalną recenzję, bo nie lubię powtarzać tego, co napisali inni. Mogę jedynie potwierdzić, że Szczepan Twardoch zawarł w tych sześciu opowiadaniach taki ładunek emocjonalny, że momentami pochłonięcie lekturą przypominało totalne medytacyjne skupienie na jednym punkcie. [...]
    [...] Styl Szczepana Twardocha jest charakterystyczny i da się go wyczuć. W tym przypadku bolesna dekadenckość bije dosłownie z każdego akapitu. Czerń i biel, ostre krawędzie i brak taryfy ulgowej dla czytelnika. Tego właśnie można się spodziewać po lekturze "Tak jest dobrze".

  • I znów emocjonalne uderzenie prosto między oczy. Pięć świetnych opowieści i jedna dobra. Wyrazisty, dosadny język, umiejętnie rozpisane postacie i wielka dawka uczuć.

  • Tak jest dobrze to książka znakomita i potworna zarazem. To depresja w wersji instant, skumulowany pocisk złych emocji, masakrujący warstwą językową i zatrważającymi obrazami. Twardoch kreśli sytuacje, które wielu może spotkać każdego dnia, ale robi to tak, iż ciarki przechodzą po plecach. Tworzy narracje niebanalne, zaskakujące i przerażające, a czyni to za pomocą opisów tak plastycznych, niemal namacalnych, że niektóre fragmenty oddziałują nie tylko na umysł, ale i na ciało... Gdyby prawdą było, iż autor zostawia w dziele cząstkę samego siebie, Twardocha powinno się profilaktycznie zakopać w ziemi, zalać betonem i pozostawić nietkniętym przez następne tysiąc lat. A książkę? Kochać, wielbić i czcić. No i czytać, czytać, czytać... [...]

32,00 zł
  • Fragment :
  • Seria wydawnicza: Kontrapunkty
  • Data premiery: Czerwiec 2011
  • Rodzaj okładki: twarda
  • Liczba stron: 240
  • ISBN: 978836118720-2
  • Cena okładkowa: 32,00 zł